Jestem kobietą. Jestem windykatorką
Ma bazy pełne nazwisk, samochód i grubą teczkę z aktami. Jest windykatorką. Codziennie odwiedza zadłużonych. Są różni - jedni płaczą i się boją, drudzy chcą uciekać. Zdarzyło się nawet, że w mieszkaniu, do którego miała wejść, odbywała się libacja alkoholowa. Nie weszła, bała się o siebie. Edyta Staroń pomimo wszystko lubi swoją pracę. - Dlaczego? Podam prosty przykład. W roku szkolnym mamy wiele uroczystości, na których mama powinna być, bo dzieci czekają. U mnie to wszystko jest razy trzy! Praca pozwala jednak na to, bym była ze swoimi pociechami wtedy, kiedy muszę i chcę - mówi kobieta. Jest windykatorką, ale i matką.