W tym artykule:
Bóle brzucha u trzylatki
38-letnia mama dziewczynki z Runcorn w Cheshire w Wielkiej Brytanii nie rozumie, jak lekarze mogli nie zauważyć, że z jej dzieckiem dzieje się coś złego.
- Czuję się po prostu zawiedziona tym, ile razy byliśmy w szpitalu. Po prostu nie mogę pojąć, jak to nie zostało wykryte przez trzy lata chodzenia do szpitala z problemami żołądkowymi - przyznaje w rozmowie z "Daily Mail".
Dziewczynka narzekała na bóle brzucha praktycznie od urodzenia, ale mama za każdym razem była odsyłana z kwitkiem. Mówiono jej, że to zapewne zaparcia lub infekcja wirusowa. Niestety mimo upływu czasu, ból nie mijał.
Narzekał na ból nóg. Diagnozą był rak
Ella była w Szpitalu Warrington w Cheshire, ale lekarze wielokrotnie pomijali sygnały ostrzegawcze, jakie dawało ciało Elli. Gdy stan dziecka się pogorszył, mama musiała nalegać na przeprowadzenie dalszych badań.
W końcu Ella dostała skierowanie do szpitala dziecięcego Alder Hey w Liverpoolu. Tam badanie ultrasonograficzne wykazało dużą masę w tylnej części żołądka. Tydzień później wykonano badanie MRI i postawiono diagnozę. Okazało się, że dziewczynka ma nowotwór.
Nerwiak zarodkowy czwartego stopnia
Nerwiak zarodkowy, określany również jako neuroblastoma, to agresywny rodzaj nowotworu, który występuje głównie u niemowląt i małych dzieci. Rozwija się z wyspecjalizowanych komórek nerwowych (neuroblastów), które są pozostawione po rozwoju dziecka w łonie matki.
Każdego roku diagnozuje się ten rzadki nowotwór u około 100 dzieci z Wielkiej Brytanii oraz 60-70 pacjentów w Polsce. Najczęściej dotyka on dzieci poniżej piątego roku życia.
Przykre wiadomości są takie, że połowa osób, u których diagnozuje się nerwiaka niedojrzałego w czwartym stadium, żyje zaledwie pięć lat po postawieniu diagnozy.
Dochodzenie w sprawie udzielonej opieki
Szpital Warrington w Cheshire rozpoczął dochodzenie w sprawie opieki nad dzieckiem, u którego lekarze nie rozpoznali raka czwartego stopnia i wielokrotnie mieli pomijać kluczowe symptomy. Mama dziewczynki twierdzi, że usłyszała, że dziecko mogło urodzić się z tą chorobą. Tym bardziej działania lekarzy wydają się skandaliczne.
Mała Ella jest już po sześciu wyczerpujących cyklach chemioterapii. Czeka ją jeszcze operacja, przeszczep komórek macierzystych, radioterapia oraz immunoterapia.
- Są dobre i złe dni - mówi mama dziewczynki.
- Ona nie ma energii. Nie ma możliwości poruszania się, aby biegać lub bawić się. To ją zabrało - dodaje.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.