Walka o życie
Mały Charlie przez całe swoje krótkie życie mierzy się z poważną chorobą – syndromem wyczerpania mitochondrialnego. Choroba ta upośledza mięśnie i uszkadza mózg. Szpital, nie widząc szans na wyleczenie chłopca, postanowił o odłączeniu go od aparatury, która podtrzymuje życie. Nie zgodzili się na to rodzice chłopca. Sprawa trafiła do sądu.
Oba sądy, w których rozpatrywano sprawę oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka, zadecydowały, że dziecko zostanie odłączone od aparatury w szpitalu. Nie wyrażono zgody na śmierć chłopca w domu ani w hospicjum. Sąd nie zgodził się też na eksperymentalną terapię, która miałaby odbyć się w Stanach Zjednoczonych.
NIE dla decyzji sądu
Decyzja sądów wywołała sprzeciw opinii publicznej. Tysiące osób na całym świecie wyraziło swoje niezadowolenie z nieludzkiej decyzji sędziów oraz wsparcie dla zdruzgotanych rodziców chłopca. Głos zabrali też Donald Trump i papież Franciszek. Oni także sprzeciwili się odłączeniu chłopca od aparatury. Wobec ich głosów decyzję wstrzymano.
WIDEOŻycie po przeszczepie
Zobacz także:
- Przyszła mama obudziła się rano z poparzeniami ręki. Ich źródło szokuje
- Już nie selfie z łożyskiem! Teraz mamy je jedzą w postaci kapsułek. A lekarze ostrzegają!
- Uprawiałaś sport w ciąży? Z pewnością jednak nie startowałaś wtedy w mistrzostwach. A ta mama tak!
Teraz jeden z amerykańskich szpitali razem z Uniwersytetem Columbia zaproponował rodzicom eksperymentalne leczenie ich chorego dziecka. I chociaż szanse na jego powodzenie wynoszą zaledwie 10 proc., to rodzice Charliego złożyli do sądu wniosek o wstrzymanie decyzji dotyczącej odłączenia chłopca do czasu, aż podejmą decyzję w sprawie amerykańskiej terapii.
Jak zachowa się sąd? O tym przekonamy się już wkrótce.
Źródła
- gosc.pl
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.